W PODRÓŻY

Rejs po Milford Sound – Nowa Zelandia dzień 20

Nowa Zelandia, dzień 20. Czy wiecie co to oznacza? Przedostatni dzień zwiedzania. Tak, na tym etapie już zdecydowanie czujemy, że zaraz trzeba będzie wracać do domu i znowu wdychać smog. Po trzech tygodniach w miejscu, gdzie powietrze jest mega czyste, nie mam pojęcia jak zareagują nasze płuca po powrocie. Na szczęście wracamy pod koniec lutego, więc teoretycznie niedługo ma nadejść wiosna (oczywiście w tym momencie [koniec kwietnia] wiemy na pewno, że wiosna prawdopodobnie się tego roku nie pojawi)… ale wracając do tematu:

Rejs po Milford Sound

Na dwudziesty dzień podróży mamy zarezerwowany rejs po Milford Sound, które podobno jest jednym z najpiękniejszych miejsc na Południowej Wyspie. Nie mamy już zbyt wiele czasu, żeby zwiedzać okolicę na pieszo (wielka szkoda), więc zdecydowaliśmy się na statek.

mapa

Dzień wcześniej śpimy w miejscowości Te Anau, które jest ostatnią miejscowością po drodze do Parku Narodowego Fiordland (tam właśnie jest Milford Sound). Ostatnia miejscowość przed wjazdem do Parku Narodowego leży od niego ok. 2 godziny drogi samochodem. Blisko nie jest, a że rejs mamy zarezerwowany w godzinach porannych (taniej i mniej ludzi), musieliśmy zebrać się już o godzinie 5 rano. Większość drogi pokonaliśmy więc po ciemku. Jasno zrobiło się dopiero przed samym Parkiem. I tym razem pogoda nam sprzyjała – Fiordland to mocno deszczowe miejsce na mapie Nowej Zelandii. My trafiliśmy na zachmurzone niebo z przebijającym słońcem. Tyle wygrać! 😀

Nowoczesność w buszu

Udało nam się dość szybko zaparkować (ok. godziny 9 nie było już żadnych miejsc) i udaliśmy się do “terminala rejsowego”. Po raz kolejny budynek należący do Parku Narodowego zachwyca. Oddany kilka lat temu terminal to wielki, nowoczesny dworzec w środku buszu 🙂 Szybko zamieniliśmy naszą internetową rezerwację na specjalne żetony i czekaliśmy na rejs.

rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound

Rejs trwał 2 godziny, w trakcie których podpływaliśmy do wodospadów, obserwowaliśmy foki i delfiny skaczące przed statkiem no i oczywiście podziwialiśmy fiordy w całej okazałości. Czy robią wrażenie? Robią, zdecydowanie.

W cenie rejsu było też małe śniadanko w postaci kanapki z bekonem i sosem bbq. Do tego mały sok pomarańczowy i wszyscy zadowoleni 🙂 Oto fotorelacja:

rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound rejs po Milford Sound

Rejs minął bardzo szybko i jeszcze przed południem pakowaliśmy się do samochodu w ostatnią dłuższą podróż naszą niezawodną Toyotą. Tym razem naszym celem było Queenstown i okolice. To tam oddawaliśmy samochód i wracaliśmy samolotem z powrotem do Auckland, skąd mieliśmy wracać do domu.

 

You Might Also Like