W PODRÓŻY

Dwa dni w Auckland – Nowa Zelandia dzień 1 i 2

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale ja mam podejrzenie, że czas leci z każdym dniem coraz szybciej. Dopiero co pakowałam walizki na daleką podróż, a już siedzę z powrotem na kanapie i staram się przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów z wyjazdu…

Dlaczego Nowa Zelandia?

Podróż do Nowej Zelandii planowaliśmy od dawna. Konkretnie od dwóch lat. To tyle samo co planowanie ślubu! Tylko, że wyjazd wydawał się jakoś tak mniej realny i zdecydowanie bardziej odległy. No ale cóż. Bilety kupiliśmy jakieś 9 miesięcy przed wyjazdem i zabraliśmy się do wyznaczania naszej trasy na 3 tygodniową wyprawę.

Nowa Zelandia była naszym marzeniem od dawna. Kto by nie chciał zobaczyć tych malowniczych krajobrazów z “Władcy Pierścieni”?! Dla nas, jako fanów małego zaludnienia, pięknych widoków i długich spacerów, był to idealny kierunek.

Nasz wyjazd zaplanowaliśmy w 100% sami i była to podróż na własną rękę. Po przylocie to największego miasta Nowej Zelandii, czyli Auckland, nasz plan obejmował wypożyczenie samochodu i przejechanie całego kraju z góry na dół. Nowa Zelandia składa się z dwóch głównych wysp, Wyspy Północnej i Południowej. Auckland szczęśliwie leży na północy Wyspy Północnej, czyli był to idealny punkt wypadowy na resztę kraju. Podróż zakończyliśmy na Wyspie Południowej w Queenstown, gdzie oddaliśmy samochód i samolotem wróciliśmy do Auckland, skąd dalej wróciliśmy do Polski.

Na ten piękny koniec świata lecieliśmy głównie z zamiarem podziwiania pięknych krajobrazów, których zdecydowanie tam nie brakuje. Nie bardzo interesowało nas zwiedzanie miast, chociaż kilka z nich odwiedziliśmy z grzeczności 😉 Skupialiśmy się na trekingach po licznych parkach narodowych i innych dzikich terenach… Ale na dokładne opisy przyjdzie czas! Dzisiaj pokażę wam jak wyglądały pierwsze 2 dni w Nowej Zelandii.

Nasza (zbyt) długa podróż.

Podróż zaczęliśmy w Warszawie 29 stycznia, skąd polecieliśmy do Londynu. Tam po 3 godzinach przerwy przesiedliśmy się na pokład rewelacyjnych Singapore Airlines i już po 13 godzinach lotu wylądowaliśmy w Singapurze. Kolejne 4 godziny czekania i lecieliśmy już dalej (tylko 10 godzin) do Auckland. Ufff. Wylądowaliśmy w Auckland w południe, odebraliśmy nasz bagaż i wsiedliśmy w autobus do centrum.

page

Pierwszy dzień upłynął nam na spacerowaniu po centrum miasta i na nadrabianiu zaległości w śnie. Niestety 12 godzinna różnica czasu dała się we znaki i po 16:00 położyliśmy się na krótką drzemkę, która trwała do 22… Potem szybka przerwa na kolację i dalej spać. Na szczęście przewidzieliśmy, że coś takiego się stanie, więc od początku założyliśmy, że w Auckland zostaniemy jeszcze jeden dzień, żeby zwiedzić miasto, wyspać się i odpocząć przed wypożyczeniem samochodu.

Następnego dnia wstaliśmy w pełni sił o godzinie 6:30, nie mogąc już dłużej spać. Poszliśmy na pierwsze nowozelandzkie śniadanie, utwierdzając się w przekonaniu, że jesteśmy cenowo w nieco droższej wersji Londynu… Tego dnia przestaliśmy cokolwiek przeliczać i świat stał się piękniejszy 🙂 O jedzeniu i cenach w Nowej Zelandii na pewno napiszę osobny wpis 🙂

Jeden dzień w Auckland. Co zobaczyliśmy?

auckland

Jako, że nasz hotel mieścił się w zasadzie w centrum biznesowym Auckland, zaczęliśmy nasze zwiedzanie od obejrzenia tamtejszych wieżowców i portu, który mieścił się zaraz obok. Ta część miasta spokojnie mogłaby ujść za jakiekolwiek duże europejskie miasto. Auckland to metropolia tętniąca życiem, czyli przeciwieństwo tego, co przyjechaliśmy zobaczyć 🙂 Mimo to, myślę, że kraj trzeba poznać od wielu stron, a jego największe miasto było idealną okazją do zobaczenia Nowej Zelandii z tej mniej zielonej strony 🙂

Nie oznacza to jednak, że w Auckland brakuje zieleni, o nie. Oprócz ścisłego centrum znajduje się tu mnóstwo parków. Dużych i małych. Kiedy parki to za mało, zawsze można wejść na największy wulkan w Auckland – Mount Eden. Największy, bo wulkanów znajdziecie w Auckland kilka.

My wybraliśmy zwiedzanie tej bardziej zielonej części Auckland, więc wybraliśmy się na trasę “coast to coast”, która jak nazwa wskazuje, miała prowadzić od wybrzeża do wybrzeża.

coast to coast

Trasa prowadziła przez centrum biznesowe, następnie przez kampus uniwersytecki, który był tak uroczy, że aż zachciało się nam znowu studiować! (Tylko przez chwilę oczywiście.) Dalej szliśmy przez główny park “Auckland Domain”, a następnie krótkim podejściem wchodziliśmy na Mount Eden. Do tego momentu trasa była rewelacyjna. Zobaczyliśmy kawał miasta, poruszając się w większości po zielonych terenach, brawo my! Niestety po zejściu z wulkanu ktoś, kto oznaczał trasę chyba zrobił sobie wolne, bo nie mogliśmy doszukać się kolejnych znaków i po dłuższym krążeniu wśród domków jednorodzinnych (również uroczych), stwierdziliśmy że czas wracać i pierwszym napotkanym autobusem wróciliśmy do centrum. Popołudnie zleciało ekspresowo na jedzeniu, drzemaniu i spacerowaniu. Następnego dnia z walizkami pod pachą lecieliśmy już do wypożyczalni po nasz środek transportu na następne 19 dni. Ale o tym już w następnym wpisie:)

Czy Auckland nam się spodobało? I tak i nie. Jest to na pewno miasto dużych możliwości. Do tego całkiem dużo w nim zieleni, jak na metropolię, a większą część powierzchni stanowią urocze małe domki. Mimo to, nie jest to nasze ulubione miasto w tym kraju. To ulubione pojawi się później 🙂

Koniec gadania, teraz najciekawsze, czyli fotorelacja. Zobaczcie jak wygląda największe miasto Nowej Zelandii w moim obiektywie. Jutro dalsza część relacji!

IMG_0910 IMG_0912 copy

Centrum-biznesowe-Auckland

Centrum biznesowe Auckland

IMG_0922 IMG_0931 IMG_0938 IMG_0939 IMG_0985 IMG_0989 IMG_0991

Nowozelandzkie-budynki

Nowozelandzkie budynki

IMG_1004 IMG_1036 IMG_1060 IMG_1070

mount-eden-auckland

Panorama miasta z Mount Eden.

auckland_nowa_zelandia IMG_1056 (1) IMG_1103 (1)

Auckland-Domain

Auckland Domain

IMG_0924 (1) IMG_0993 IMG_1040

 

You Might Also Like