W PODRÓŻY

Za co kochamy Rzym?

Moje ewentualne podróże tego lata będą miały miejsce we wrześniu, więc niestety w tej kategorii nie ma czego opisywać na bieżąco. Ale to nic. Przypomnę sobie specjalnie dla was zeszłoroczny, wakacyjny wyjazd do Rzymu. Opowiem Wam o moich wrażeniach, spostrzeżeniach, dam kilka rad przydatnych dla osób, które chcą się tam wybrać i uraczę was spora porcją zdjęć.

W swoim życiu zwiedziłam już trochę miast. Tych w Polsce i tych za granicą. We Włoszech miałam okazję być kilka razy i chociaż jestem tym krajem i jego klimatem totalnie zauroczona, to zawsze będą śmieszyły mnie zdania typu “och jak tam jest pięknie, jak romantycznie, a psie gówienka pachną jak tiramisu”.

Ale wracając konkretnie do Rzymu – należy pamiętać, że jest to ogromne miasto! Część historyczna “do zwiedzania” jest niewielką plamką na planie miasta. Tam mamy Koloseum, Forum Romanum, Panteon i inne zabytki z serii “must see”. Ale gdy wsiądziemy w metro i odjedziemy chociaż dwa przystanki od Koloseum, w stronę przeciwną do zabytków, co widzimy? Typowe Włoskie duże miasto (małe są jednak bardziej urokliwe). Na ulicach walają się śmieci w przemysłowych ilościach, samochody stoją poparkowane w dziwnych miejscach, czasami na środku ulicy (no przecież, parkingi są dla słabych), każda jedna ławka okupowana jest przez panów żulików, no i oczywiście ulubiony stały element wystroju ulic – kontenery ze śmieciami na chodniku przy ulicy, najlepiej otwarte, koniecznie wystawione do słońca. Niezapomniane wrażenia zapachowe macie jak w banku. Oczywiście, można nie ruszać się ze ścisłego centrum i wtedy buduje nam się obraz miasta pięknego i (w miarę) czystego. Ale czy można potem powiedzieć, że było się w Rzymie? Jak kto woli. Wychodzi na to, że Rzym to uniwersalna nazwa małej części pewnego dużego miasta, przeznaczona do zwiedzania. Wtedy ok, można powiedzieć, że było się w Rzymie. 🙂

Ale dosyć tego narzekania, bo ktoś jeszcze gotów pomyśleć, że mi się tam nie podobało, a jest przecież wręcz przeciwnie! To co zobaczymy w mieszkalnych dzielnicach miasta nie jest w żaden sposób w stanie zepsuć nam ogólnego wrażenia jakie zostawia po sobie to miasto. Po pierwsze, po powrocie z Rzymu wszystko będzie wydawało się małe, a nawet miniaturowe. Rozmiary starożytnych budowli są wręcz przytłaczające. Oczywiście, w dzisiejszych czasach wybudowanie takiego giganta to pikuś, ale weźmy pod uwagę, że te budowle powstały  na samym początku naszej ery i stoją do dziś! Ogarniacie to? Bo ja ledwo. W czasie jak w Polsce ludzie siedzieli w glinianych chatkach, to zaledwie 1500 km dalej ludzie wznosili najsolidniejsze budowle świata. Mimo, że nie zachowały się w całości, to nawet ich ułamek robi wrażenie.

W Rzymie jest chyba nieskończona ilość miejsc, które można zwiedzić. Nam przez 3 dni udało się zobaczyć wszystkie teoretycznie najważniejsze zabytki. Co podobało mi się najbardziej? Chyba moment kiedy w ostatni dzień mieliśmy trochę czasu, żeby faktycznie pochodzić po uliczkach, zatrzymać się przy fontannach i placach i zjeść coś na spokojnie, wiedząc, że zobaczyliśmy już wszystko co było zaplanowane. Pośpiech nigdy nie jest dobry, ale co zrobić, pojechać gdzieś i nie zobaczyć charakterystycznych miejsc o których się tyle słyszy? Nigdy w życiu.

DSC_0652

Wielką, o ile nie największą zaletą miasta jest jedzenie. Dla kogoś, kto uwielbia włoskie jedzenie (czyli np. dla mnie) to jest istny raj. Gdzie indziej jak nie we Włoszech delektować się prawdziwą pizzą, tak inną od naszej? A Włoskie gelato? W wielu miejscach są pyszne lody, może nawet i lepsze, ale te we Włoszech smakują wyjątkowo. Wszystko jest mieszanką nie tylko samego smaku, ale przede wszystkim klimatu. Tego włoskiego, rozkrzyczanego klimatu, gwaru na ulicach, bezpośrednich ludzi  krzyczących do siebie, skuterów pod knajpami, setek wąskich uliczek, w których warto się zgubić. Oprócz zabytków to właśnie klimat jest czymś, czego szukam, gdziekolwiek nie pojadę. A Włoski klimat? Tutaj zaangażowane są wszystkie nasze zmysły, to coś tak specyficznego, czego nie da się poczuć w żadnym innym miejscu. To właśnie takie wrażenia zostają z nami najdłużej, takich powinniśmy szukać w naszych podróżach. Wtedy zostanie nam dużo więcej niż tylko zdjęcia.


Hmmm…patrząc na to co napisałam powyżej wychodzi na to, że ja jednak też uważam, że psie gówienka pachną tam jak tiramisu. No cóż. Dobrze wiedzieć to o sobie 🙂

Przed zdjęciami dam jeszcze parę praktycznych porad, dla wybierających się do Rzymu:

– weźcie ze sobą kapelusz, a jak nie macie to kupcie na miejscu. Stanie 2 godziny w kolejce do Muzeów Watykańskich w słońcu , gdy na dworze jest 40 °C, to nie jest rozrywka, za którą chcecie spalić sobie mózg

– zaopatrzcie się na miejscu w kartę Roma Pass, można ją kupić w zasadzie wszędzie – uprawnia ona do zwiedzenia Koloseum, Forum Romanum i Palatynu bez stania w kolejkach (a to co najmniej 1,5 h do przodu), w tym jest także 3 dniowy bilet na komunikację miejską oraz zniżki do najróżniejszych muzeów, do tego wychodzi trochę taniej niż jakby kupić wszystkie te rzeczy osobno.

DSC_0025

– woda z tych małych fontanienek z wąskim strumykiem (nie mylić z dużymi fontannami) jest jak najbardziej zdatna do picia! Kupowanie wody w Rzymie najzwyczajniej w świecie nie ma sensu. Dla mnie zawsze woda to była woda, raczej bez smaku, każda taka sama, ale ta z małych wodopojów to smakowe mistrzostwo świata! (o ile można o czymś takim mówić w przypadku wody).

– prosta zasada dotycząca jedzenia: im dalej od centrum tym taniej, czasami wystarczyło po prostu skręcić w węższą uliczkę, a ceny spadały o kilka euro.

– na koniec: jeżeli macie wybór – wybierzcie się do tego miasta po sezonie. To co się tam wyrabiało w sierpniu to było istne szaleństwo. Jedyne co przeszkadzało w pełnym napawaniu się atmosferą starożytnego miasta to była właśnie ilość ludzi. Pomijam już kolejki, ale na przykład w jednym z muzeów tłum dosłownie niósł mnie ponad poziomem podłogi. W niektórych miejscach niemożliwym było zatrzymać się na chwilę i obejrzeć coś. Fontanna di Trevi? Super, oprócz tego, że nie dało się do niej podejść. Piękne zdjęcie na Schodach Hiszpańskich do albumu? Zapomnij. Nie wiem jak jest w lipcu, ale sierpień – odradzam.

Koniec gadania, czas na Rzym w zdjęciach.

DSC_0032

[ezcol_1half]DSC_0042[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0131[/ezcol_1half_end]

[ezcol_1half]DSC_0051[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0733[/ezcol_1half_end]

[ezcol_1half]DSC_0173[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0197[/ezcol_1half_end]

DSC_0256 copy
[ezcol_1half]DSC_0264[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0270[/ezcol_1half_end]

DSC_0274

[ezcol_1half]DSC_0347[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0725[/ezcol_1half_end]

 

DSC_0405

[ezcol_1half]DSC_0770[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0817[/ezcol_1half_end]

DSC_0761

[ezcol_1half]DSC_0756[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0722[/ezcol_1half_end]

[ezcol_1half]DSC_0455[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0529[/ezcol_1half_end]

DSC_0485

[ezcol_1half]DSC_0451 copy[/ezcol_1half] [ezcol_1half_end]DSC_0452[/ezcol_1half_end]

Żeby lepiej wczuć się w klimat, polecam obejrzeć Gladiatora 🙂

A wy? Byliście w Rzymie? A może planujecie jechać?

You Might Also Like